Oj, działo się, działo

No i masz. Przez tydzień żeśmy się chorowali (tylko Wiola i ja!) i wyzdrowieli wreszcie pod jego koniec. Pewnie to sprawka poczynionych, skutecznych jak zawsze, zaklęć Pani Marty! Czas więc nadgonić zaległości w opowieściach o małej (czy aby jeszcze małej?) Mo.
Mo odkrywcą
nowego
Razem odkrywamy nowe
Biodegradowalny gryzak
Będzie z tego mnóstwo trocin
Trzecie szczepienie obyło się bez jakichkolwiek komplikacji. Ważymy już 12 kilo i zmierzamy po kolejne. Eukanuba nadal jest ulubioną (jedyną) potrawą, a zdrowie naszej psinki bez najmniejszych zastrzeżeń, co dla nas jest oczywiste, a szokujące dla weterynarzy.
Z wielką pasją kultywujemy wspólne spacery, w coraz to nowych miejscach. Ostatnie dni zdominował las. A w lesie drzewa, góry i doły. Po dotarciu na miejsce, przygotowałem mały tor przeszkód. Slalom między drzewami to bardzo fajna zabawa! Psina szczęśliwa tak bardzo, że w drodze powrotnej zasnęła zanim jeszcze zdążyłem ruszyć z parkingu.
Psie
przedszkole
Zabawa w przedszkolu
Niedziela zaś stała pod znakiem psiego przedszkola. Aby złego nie wywoływać nomen omen z lasu dość, że napiszę dwa zdania. 1. To nasza pierwsza i ostatnia wizyta w tej szkole. 2. Pana i panią instruktor przerosła inteligencja i indywidualne cechy rasy shar-pei. Dla wnikliwych i ciekawych chętnie udostępnię szczegóły i epitety na maila.

Z uwagi na już bardzo wyostrzone ząbki, postanowiłem nie zwlekać dłużej ze znalezieniem godnego zastępstwa moich już mocno nadwyrężonych rąk. Najpierw szybkim kursem po pracy nabyłem kilka wodnych gryzaków dla niemowląt. Bo i fajne kolorowe, delikatne dla dziąseł i stworzone do gryzienia. Woda wyleciała po 15 sekundach od przekazania. Plastikowe wióry uniemożliwiające dalszą zabawę zaobserwowaliśmy kwadrans później. Zdjęć nie zdążyłem zrobić. Porażka.
Wobec przegranej bitwy, ale nie zakończonej wojny odbyłem następnego dnia, kolejny szybki kurs, tym razem po prawdziwy, psi, kauczukowy gryzak. Ładna z wyglądu kostka, z atrakcyjnymi kolcami do masażu podniebienia i zainteresowania oblizora, została przekazana do obróbki po 8 wieczorem. Brak zainteresowania przedłużał się nazbyt, więc po ostatnim posiłku czyli o 10 zaaplikowaliśmy do użycia. I co? Warczenie, szczekanie, ujadanie, byle tylko było dalej od Morcheeby! Musieliśmy szybko schować nowy nabytek, aby nie dowiedzieć się co niemiłego myślą o nas sąsiedzi. W końcu przez trzy tygodnie nie mieli pojęcia, że mamy psa! Tak, Mo jest niezwykle grzeczna i dyskretna. Za dokonanie nieatrakcyjnego wyboru, do obróbki oddałem więc z pokorą moją rękę. Nawet po upapraniu jogurtem naturalnym, atrakcyjność gryzaka nie wzrosła nawet o promil. Pojawiła się więc w naszym domu "kość niezgody".
Dopiero wizytacja w niebiesko-żółtym sklepie przyniosła właściwe rozwiązanie. Słoń - twarda sztuka, od pierwszego wejrzenia stał się rarytasem dla Mo. Nie odpuszcza go nawet na sekundę, a zabrać jej go, niemal nieosiągalne. I choć uszy słoń - twarda sztuka ma z plastiku, to noszą już wyraźne ślady działania kłów. Teraz już wiem, jak bardzo Mo była delikatna dla mnie! Z żalem stwierdzam, że słonika czeka ciężki los.
Mój skarb
Moje cudne oczka
Ale
ściemniasz!
Pancio nie kituj
Wyżynanie mleczaków
Gryzak to podstawa
Słoń twarda sztuka
Gryzaki dobra rzecz
Pancio znowu
nie ogolony...
Chwilowa drzemka

A tak poza tym, to zawarliśmy nową, obiecującą pod kątem socjalizacji psią przyjaźń i pewnie wkrótce będzie można pooglądać psie harce, w czym moja już głowa. Tymczasem bardzo serdecznie pozdrawiamy!
  • Twitter
  • Facebook

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Zamknięcie tekstu w znakach gwiazdki spowoduje jego wytłuszczenie (*tekst*), podkreślenia są tworzone przez zastosowanie _tekst_.
Standardowe emotikony jak :-) lub ;-) będą zmieniane na ich graficzną wersję.
Adresy e-mail nie będą pokazywane i będą używane tylko do celów wysyłania powiadomień drogą e-mailową
:'(  :-)  :-|  :-O  :-(  8-)  :-D  :-P  ;-) 
BBCode format dozwolony

Komentarze poddawane są moderacji przed opublikowaniem ich na stronie.