Shar Pei z Bonomielli

Na dobranoc



Wieści kilka. Albert E. miał znowu odwiedziny swoich ludzi - Ani i Rafała. Wierzcie mi, poznał ich i był niezmiernie ucieszony ponownymi odwiedzinami. Dumnie zaprezentował im, że potrafi już biegać oraz jak pochłania swoje papu z miseczki, a ogon to mu przy tym latał na wszystkie strony! Bez najmniejszych oporów pozwalał brać się na ręce, a tak się przy tym odprężył, że zasnął na kolanach Ani. W tym czasie Aferka, mała zazdrośnica, na swój sposób domagała się pieszczot i uwagi naszych gości. W ruch poszły jej pazurki i ząbki, czyjś palec u nogi został nadgryziony, czyjś nos także... Tak, Afera musi być w centrum uwagi i wie co zrobić aby tę na siebie zwrócić. Gdy nie pomogą jej skoki-podskoki, wyszarpywanie koca z pod gości, usiłowanie wywindowania się na sofę czy donośne poszczekiwanie, to ostatnim i skutecznym argumentem jest zrobienie kałużki i to już całkiem sporej. Aferka wie, że jak kałuża, to do niej zaraz ktoś biegnie z zabawnymi akcesoriami. Ręczniki papierowe - "oj złapać i uciec z nimi!", włochaty mop też rozrywkowy, nawet bardziej niź papierowa rolka, ale najbardziej cieszy maleńką ludzka twarz, wreszcie pochylona nad podłogą, w zasięgu jej ostrych ząbków i pazurów. Stosunkowo nie tak dawno zasłaniałam się stołem gdy młodociana Monia usiłowała przegryźć mi przegrodę nosową, teraz ten sam chwyt koniecznie chce wypróbować na mnie Aferka. Młoda rozwija się dynamicznie i codziennie opanowuje jakąś sztuczkę, a intelekt wysila nie tylko nad psotami. Dzisiaj zademonstrowała nam dumnie wejście z parteru na piętro. Pięknie pokonała wszystkie stopnie schodów, niebawem pewnie odważy się na zejście w dół. Byłoby dobrze, bo ona coraz cięższa, a wychodzić na zewnątrz muszę z nią wiele razy w ciągu dnia. Z tym wychodzeniem to mamy niemałą udrękę, jako że pogoda zgniła, deszcz, wiatr, mokro i ogólnie ohydnie. Aferce jednak się podoba i to tak, że zaczyna na tych swoich krótkich jeszcze łaputkach uciekać z miną "a złap mnie!", a robi to tak zręcznie, że dogonić ją nie łatwo. My też się rozwijamy i wymyślamy jakby tu usprawnić sobie życie z niesfornym szczenięciem. Szelki i wyciągana linka okazały się ratunkiem i na dworze Mała chodzi w uprzęży jak koń w kieracie, a schwytanie jej to już pikuś - wystarczy zrolować linkę i uciekinier przyciągnięty już stoi przy nogach. Bardzo praktyczne rozwiązanie! Przy okazji ćwiczymy oswajanie jej ze smyczą. Zdjęcia z tej akcji zrobię niebawem i pochwalę się nimi, a tymczasem na dobranoc fotka Aferki układającej się do snu.
  • Twitter
  • Facebook

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Zamknięcie tekstu w znakach gwiazdki spowoduje jego wytłuszczenie (*tekst*), podkreślenia są tworzone przez zastosowanie _tekst_.
Standardowe emotikony jak :-) lub ;-) będą zmieniane na ich graficzną wersję.
Adresy e-mail nie będą pokazywane i będą używane tylko do celów wysyłania powiadomień drogą e-mailową
:'(  :-)  :-|  :-O  :-(  8-)  :-D  :-P  ;-) 
BBCode format dozwolony

Komentarze poddawane są moderacji przed opublikowaniem ich na stronie.